1. Sils Maria
Na film z udziałem Juliette Binoche, Kristen Stewart i Chloe Grace Moretz, trafiłam kilka dni temu, gdy przerzucałam kanały w poszukiwaniu czegoś, co umili mi prasowanie. Z powodu Kristen Stewart, za którą, tak między nami, nie przepadałam, miałam wątpliwości czy aby na pewno ten film mi się spodoba. Nie uwierzycie jak bardzo zaskoczył mnie poziom gry aktorskiej "Belli". W jednej z recenzji, jak ktoś słusznie zauważył, Kristen przyćmiewa utalentowaną Juliett. Stewart została wyróżniona Cezarem dla najlepszej aktorki drugoplanowej co wcale mnie nie dziwi. Zagrała rewelacyjnie i zmieniłam o niej zdanie.
Sils Maria to film o godzeniu się z upływającym czasem, ale także o poznawaniu siebie wciąż na nowo. Główna bohaterka - Maria Enders - zostaje poproszona o zagranie roli starszej, odrzuconej kobiety w spektaklu, w którym dwadzieścia lat temu wcieliła się w młodziutką uwodzicielkę...
W filmie pokazane są cudne, górskie krajobrazy, które wprost zapierają dech w piersiach (z tego względu proponuję obejrzeć na większym ekranie). Dużo jest w tej produkcji magii i ciężko mi to wytłumaczyć, bo film nie powala na kolana, jeśli chodzi o tempo akcji. Jest to bardziej kino refleksyjne, dla osób, które lubią podumać i podziwiają nie samą produkcję jako całość, ale przede wszystkim jej elementy.
2. W nowym zwierciadle: Wakacje
Zaczęłam sentymentalnie, teraz skoczmy w komedię. Pamiętacie Griswoldów i ich niefortunne wpadki? Jeśli jeszcze nie widzieliście, a macie ochotę na dobrą śmiechówkę, polecam wakacje Griswoldów w nowej odsłonie. Christina Applegate jest przezabawna i naprawdę uśmiałam się oglądając tą komedię. Jeśli lubicie poprzednie części, ta również powinna Wam przypaść do gustu, a jeśli nie znacie cyklu filmów o pechowej rodzince, odsyłam do starszych produkcji.


